Piątek, 24 Marzec 2017
 

Z ostatnich dni




JOM HA-SZOA

Jednodniowe święto zaczyna się w roku 2016 w środę, 4 maja, z zachodem słońca.

Yom_Ha-Shoah_Lodz_Poland_2.jpg
Żołnierze izraelscy
podczas obchodów Jom ha-Szoa
w Łodzi


Większość żydowskich świąt jest okazją do wyrażania wdzięczności Bogu. Jom ha-Szoa nie wywołuje takich emocji.

Dzień Pamięci Holocaustu (Jom HaZikaron laSzoa we-laGewura) oznacza dosłownie  "Dzień (Pamięci) Zagłady i Aktów Odwagi" i obchodzony jest 27 dnia miesiąca nisan (w tym roku [2016] jest to dzień 5 maja [święto zaczyna się po zachodzie słońca w środę, 4 maja]).

Data  tego święta została oficjalnie wyznaczona przez Knesset w roku 1951. Ustawę podpisał premier David Ben-Gurion i prezydent Yitzhak Ben-Zvi.

Istniało kilka innych propozycji terminu święta. Rabinat izraelski uważał (decyzją z roku 1949), że  bardziej odpowiednią datą jest dziesiąty dzień tewet, który upamiętnia rozpoczęcie oblężenia Jerozolimy w 586 roku p.n.e. Jednak wielu Ocalonych i innych Żydów było zdania, że Szoa (Holocaust)  jest wydarzeniem tak wielkiej wagi, iż wymaga osobnego dnia pamięci.

Niektórzy świeccy Izraelczycy twierdzili, że jedynym dniem, który właściwie upamiętniałby Holocaust jest 19 kwietnia - dzień rozpoczęcia powstania w getcie warszawskim w roku 1943. Jednak dziewiętnasty kwietnia tego roku był - od wieczora -15 dniem nisan - czyli pierwszym dniem Pesach. Gdyby Knesset zgodził się na tę propozycję, oznaczałoby to w konsekwencji, że tragiczne i smutne Jom ha-Szoa obchodzone byłoby równolegle z radosnym Sederem. Ostatecznie wybrana data nie wypada w dzień żadnego konkretnego wydarzenia Holocaustu, ale jest na tydzień przed Świętem Niepodległości Izraela i jeszcze w ciągu dni rocznicy trwania walk w getcie warszawskim.

Większość żydowskich świąt jest okazją do wyrażania wdzięczności Bogu i okazywania miłości do Niego. Jom ha-Szoa nie wywołuje takich emocji. Dlatego właśnie jeden z ortodoksyjnych rabinów proponował przed laty, aby w ten dzień Żydzi zbierali się w synagogach - i siedzieli w milczeniu. Nie powinien odmawiany być Kadisz, bo modlitwa ta przywołuje wielkość i wspaniałość Boga. Żydzi powinni siedzieć bez słowa i bez słowa rozchodzić się do domów.

W Izraelu jest tradycją wstrzymanie ruchu ulicznego w godzinach przedpołudniowych (10.00) na dwie minuty przy dźwięku syren. Uroczystości rozpoczynają się już wcześniej na Placu Warszawskiego Getta w Jad Waszem. Flagi państwowe zostają opuszczone do połowy masztu. Kina, teatry, puby, dyskoteki są zamknięte. Programy radiowe i telewizyjne skupiają się na Zagładzie.

Jeżeli 27 dzień nisan przypada w piątek - oficjalne obchodzenie święta przesuwane jest na czwartek; jeżeli natomiast w niedzielę - to na poniedziałek (tak jak np. w roku 2011 - na 2 maja). Według kalendarza nigdy nie przypada ono na sobotę.

Część religijnych Żydów  nie obchodzi Jom ha-Szoa. Jedną z przyczyn jest obawa, że święto to może wzbudzać niewiarę w Boga lub gniew przeciw Niemu. Inną jest pogląd, że nie należy stwarzać nowych świąt, skoro w judaizmie istnieją już od dawna święta żałobne, jak np. Tisza beAw.

Jednak każdego roku Jom ha-Szoa wpisuje się coraz silniej w żydowskie życie. W USA w wielu synagogach odbywają się specjalne uroczystości, podczas których pojawiają się żyjący jeszcze Ocaleni i rozmawiają z młodymi ludźmi, dla których Holocaust coraz bardziej staje się odległą historią. Za dziesięć lat od dziś już tylko niewielka garstka dziewięćdziesięciolatków będzie w stanie opowiadać o Holocauście przywołując własne, zapamiętane przeżycia.

Oznacza to, że tym bardziej  trzeba wiedzieć i pamiętać.

Zwłaszcza, że z roku na rok narastają głosy negujące istnienie Szoa.

 
(fot. Valley2city)

***


PRZYCZYNY I CEL NEGACJONIZMU

xxx.jpg


Przed II Wojną Światową antysemityzm był ideologią bardzo popularną w różnych odłamach populizmu, zwłaszcza w Europie. Podsycanie nienawiści do Żydów, która istniała w kulturze europejskiej (i nie tylko) od stuleci, w połączeniu z innymi hasłami populistycznymi zapewniało głosy wyborcze i polityczne triumfy.

Po roku 1945 sytuacja uległa zmianie: ujawnienie zbrodni nazistowskich wobec Żydów skompromitowało antysemityzm - kojarzył się on jednoznacznie z wymordowaniem milionów ludzi. Kompromitacja nie zlikwidowała jednak zjawiska antysemityzmu. Antysemici musieli więc zastosować jeden z dwóch zabiegów: albo zmienić terminologię, albo zaprzeczyć istnieniu Holocaustu.

  • Początkowo łatwiejsza była pierwsza taktyka. Antysemici zaczęli nazywać siebie samych antysyjonistami i udawali, że nie są przeciwnikami Żydów, ale wyłącznie "syjonistów". Taki zabieg był szczególnie popularny w krajach muzułmańskich i w bloku komunistycznym. Na przykład w Polsce w roku 1968 nigdy oficjalnie nie potępiało się Żydów, ale "syjonistów". Oczywiście wiadomo było, kogo ma się na myśli mówiąc o "syjonistach".

Na arenie międzynarodowej stosowany był podobny zabieg. Jego triumfem była rezolucja 3379 Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych uchwalona 10 listopada 1975 roku - w rocznicę Kristallnacht - zawierająca potępienie syjonizmu  (uchwała ta została odwołana przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dopiero 16 grudnia 1991 roku.)

  • Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku pojawiły się pierwsze oznaki stosowania na szerszą skalę drugiej taktyki, która miała uwolnić antysemityzm z piętna Holocaustu: wykorzystując hasła wolności nauki i swobodnego głoszenia poglądów - mimo zeznań tysięcy byłych więźniów, dokumentów, fotografii, filmów oraz protokołów przesłuchań setek funkcjonariuszy obozów śmierci i ich aparatu administracyjnego - neonaziści rozpoczęli powolne, ale systematyczne podważanie, krok po kroku, faktów związanych z Holocaustem. Pojawiło się to, co w Polsce nazywane jest "kłamstwem oświęcimskim" (negacjonizm, rewizjonizm Holocaustu; w angielskim: Holocaust Denial, w niemieckim: Holocaustleugnung).

Rozpoczęto je kwestionowaniem liczb ofiar według taktyki, że jeśli liczba 6 milionów ofiar (z oczywistych względów przybliżona i ustalona tuż po wojnie) nie jest prawdziwa i zamordowano liczbę ludzi bliższą 5 milionom,  to ma oznaczać, że cała wiedza o Holocauście jest oparta na fałszu, aby ostatecznie starać się udowodnić, że Holocaustu wcale nie było i zaprzeczać np. istnieniu komór gazowych i rozmiarom działalności Einsatzgruppen.

Did_six_million_really_die_1_1.jpg
W tym samym czasie w krajach arabskich coraz częściej przedstawiano Holocaust jako wymysł Żydów, który miał zyskać im poparcie dla ustanowienia państwa Izrael.

Taktyka ta skutkuje. Daleko jeszcze "rewizjonistom [negacjonistom] Holocaustu" do sukcesu, ale wśród skrajnej lewicy i prawicy - zwłaszcza europejskiej - przyznawanie się do antysemityzmu staje się - skoro można przywoływać setki "naukowych" publikacji podważających istnienie Holocaustu - zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i znów, jak przed siedemdziesięciu laty,  społecznie tolerowanym.

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

Lombard Bytom Ruda Śląska Skup złota