Piątek, 17 Listopad 2017
 

Z ostatnich dni




SPOTKANIE W SZCZEBRZESZYNIE

(English language version)


Pod koniec lipca przyjechaliśmy do Szczebrzeszyna, miasteczka w południowowschodniej Polsce. Znajduje się tu  zabytkowy cmentarz żydowski z początków XVI wieku - jeden z najstarszych istniejących cmentarzy żydowskich w Polsce. Pierwsze informacje o cmentarzu pochodzą z 1593 roku. Szczebrzeszyńscy Żydzi zostali po raz pierwszy wspomniani w roku 1507. Najstarszy nagrobek jest datowany na 26 nissan 5305 roku (1545). Cmentarz mieści się na pięknym wzgórzu przy ulicy Cmentarnej. Zobaczyć można tu około 400 macew. Wiele z nich jest rozbitych, zniszczonych, przewróconych na ziemi, porośniętych trawą. Według specjalistów trzy razy więcej kamieni nagrobnych wciąż czeka na odkopanie. Są tam również osiemnasto-, dziewiętnasto- i dwudziestowieczne wygładzone piaskowce z napisami i płyty zdobione reliefami z napisami po hebrajsku. Cmentarz ma 1,8 hektara. Jest chroniony jako zabytek, ale nie widać na nim śladów żadnej opieki ani zadbania.

Niezwykle zaskakujące było zobaczenie na tym cmentarzu w gorący, piękny lipcowy dzień grupy pracujących młodych ludzi. Spytaliśmy, kim są i ich odpowiedź stanowiła jeszcze większą niespodziankę. Okazało się, że są studentami z Jerozolimy ze szkoły RE’UT.

sz1_1_1.jpg

Jak można się dowiedzieć z ich strony internetowej : od kilku lat studenci ze szkoły RE’UT, religijnej, pluralistycznej szkoły średniej z Jerozolimy, podróżują do Polski, aby badać swoje korzenie i zdobywać wiedzę o Holokauście. Poza zwykłym zwiedzaniem, uczniowie w czasie swojej podróży poświęcają kilka dni pracy fizycznej przy porządkowaniu cmentarzy żydowskich. W czasie podróży w 2001 i 2003 uczniowie RE’UT zaangażowali się w istotne odnowienie cmentarzy w Krzepicach, Dobrodzieniu i Chrzanowie. Porządkowanie cmentarzy polegało na odkopywaniu nagrobków, malowaniu ich, kompletowaniu fragmentów rozrzuconych macew, robieniu map cmentarzy i ogólnym sprzątaniu i porządkowaniu.

Te zajęcia wywarły głębokie i trwałe wrażenie na wszystkich uczestniczących w nich i zaowocowały zobowiązaniem, aby pomóc rozbudować te działania i zaangażować w nie innych młodych Żydów, którzy odwiedzają Polskę (a także inne obszary Europy) w tę niekończącą się pracę.  Odnawianie cmentarzy wprowadza młodych ludzi w wypełnianie micwy Zachor w bardzo konkretny sposób. Pozwala im poprzez prace  przy odnawianiu i dokumentowaniu przysłużyć się rodzinom żydowskim na całym świecie. Wskrzesza to również pamięć o Żydach i zasadach judaizmu wśród społeczności, z których wiele obecnie nie ma już wśród siebie żadnych Żydów.

Nazwa projektu (Gidonim Project) pochodzi od oddziałów specjalistów, którzy zanim powstało państwo Izrael, pracowali na rzecz Aliya Bet. Jeden z nich to ocalały z Holokaustu człowiek, którego nazwisko znalazło się na Liście Schindlera. On i jego żona, która również ocalała i także była na Liście Schindlera, są aktywnie zaangażowani w projekt  szkoły RE’UT dotyczący podróży i pracy w Polsce od momentu jego rozpoczęcia. Nazwaliśmy nasz projekt, by uczcić ich wkład i okazać im naszą wdzięczność.

Latem 2004, 25 uczniów z kilkoma opiekunami, wróciło do Polski, aby poświęcić dwa tygodnie na odnawianie dwóch żydowskich cmentarzy. Jeden z nich jest w Chrzanowie, gdzie mieli dokończyć prace rozpoczęte w czasie poprzedniej podróży jesienią 2003 roku. Jako drugi cmentarz wybrano jeden w okolicy Lublina i tam rozpoczęto prace. Podczas odnawiania grupa naprawiła nagrobki i pomalowała je, posprzątała teren cmentarza, naprawiła mur i bramę (w Chrzanowie) oraz sporządziła mapę cmentarza. Informacje te zostaną zeskanowane i umieszczone na stronie internetowej. Poza tym grupa uczniów z opiekunami codziennie szukała pozostałych cmentarzy w okolicy, robiła ich mapy i przygotowywała plany przyszłych prac. To działanie jest początkiem stworzenia katalogu cmentarzy żydowskich, które mają być odnowione.

Tego lata przyjechali oni (27 uczniów) do Szczebrzeszyna (wcześniej byli na innych cmentarzach, między innymi w Józefowie, a później wybierali się do Kielc). Ta grupa młodych ludzi wywierała niezwykłe wrażenie i z ogromną przyjemnością i satysfakcją patrzyliśmy na ich wspaniałą pracę.

sz2_1_1_1.jpg

Znaczenie tego nieoczekiwanego spotkania było dla nas szczególnie symboliczne i głębokie, gdyż świetnie pamiętamy historię Holokaustu w Szczebrzeszynie, dzięki bardzo ważnej książce znanego polskiego lekarza i historyka Zygmunta Klukowskiego, dyrektora szczebrzeszyńskiego szpitala w okresie okupacji ("Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny ( 1939-1944)", "Diary from the Years of Occupation 1939-1944"). „Lekarz z zawodu, pisarz, historyk i bibliofil z powołania, Klukowski postanowił utrwalić codzienne życie pod okupacją, bezkompromisowo zapisując działania donosicieli, szabrowników i kolaborantów na równi z małymi i wielkimi aktami heroizmu, których był świadkiem. Niezależnie od tego, na ile czytelnik jest zaznajomiony z brutalnością nazistów, i tak zareaguje na opisy Klukowskiego dotyczące nagonek na Żydów, transportów nie-Żydów do obozów pracy, odwetowych egzekucji za sabotaże, braku żywności, ogrzewania i lekarstw. Niezwykłość tego pamiętnika polega na opisie populacji regionu w całości, zarówno Żydów jak i Polaków, co czyni tę książkę dokumentem o historycznej wartości ( Z:  Publisher's Weekly).

Czytając fragmenty tej książki zaczniecie być może podzielać nasze emocje z chwili, gdy zobaczyliśmy w Szczebrzeszynie młodych Żydów z Izraela.

Z  "Dziennika":

21 października 1942.

Do 3 popołudniu zgromadzono ponad 900 Żydów. Niemcy zaczęli przepędzać ich na obrzeża miasta. Niemcy ciągle szukają Żydów. Ogłoszono, że karą za ukrywanie Żydów jest śmierć, a za wskazanie ich kryjówek będą dawane specjalne nagrody. Wszyscy Żydzi zostaną zastrzeleni. Zabito od 400 do 500. Polaków zmuszono do kopania grobów.  To był przerażający dzień. Nie potrafię opisać wszystkiego, co miało miejsce. Nie można sobie nawet wyobrazić barbarzyństwa Niemców. Jestem zupełnie załamany i nie mogę się pozbierać.

 

22 pażdziernika

Akcja przeciwko Żydom trwa. Jedyna różnica jest taka, że SS opuściło miasto I cała praca jest teraz w rękach naszych miejscowych żandarmów i “granatowej policji”. Dostali rozkazy, aby zabić wszystkich Żydów i wypełniają je. (…) Wstyd powiedzieć, ale niektórzy Polacy brali udział w tej zbrodni (szabrując żydowskie domy). Niektórzy ludzie pomagali nawet żandarmom szukać ukrytych Żydów. Niemcy zabijali nawet małe żydowskie dzieci. Trudno to opisać.

 

23 października

Gdy mnie nie było, gestapo, miejscowi żandarmi, „granatowa policja” i motłoch z ulic w Szczebrzeszynie znów zaczęli polowanie na Żydów.  Wyjątkowo aktywny był Matysiak, policjant z Sulowa, i Skórzak – woźny miejski. Skórzak nie miał rewolweru tylko siekierę i tą siekierą zabił kilku Żydów. Przez cały dzień ludzie polowali na Żydów i zabijali ich, podczas gdy inni znosili ciała na cmentarz, aby je pochować.

 

24 października

Polowanie na Żydów trwa. Z Biłgoraja przyjechali dodatkowi agenci gestapo.  Z pomocą żandarmów, „granatowej policji” i niektórych mieszkańców szukali wszędzie Żydów. Wszystkie piwnice, strychy i stodoły zostały przeszukane. Większość Żydów zabito na miejscu, ale niektórych zabrano na cmentarz żydowski na publiczną egzekucję. Byłem świadkiem tego, jak grupę Żydów zmuszono do marszu na cmentarz. Po obu stronach więźniów maszerowali żandarmi, granatowa policja i tak zwani „polscy strażnicy” ubrani w czarne mundury.  Aby przyspieszyć bieg spraw Żydów bito po głowach i plecach drewnianymi kijami. To był przerażający obraz. (…) Większość zamordowanych Żydów to starcy, kobiety i małe dzieci. Młodzi mężczyźni są w lesie.

 

26 października.

Byłem świadkiem, jak usuwano Żydów z kryjówki w domu powroźnika Dyma. Naliczyłem około 50 Żydów wziętych do więzienia. Tłum patrzył, śmiał się, a nawet bił Żydów; inni przeszukiwali domy, szukając następnych ofiar. (…) Nie wiem, co stało się z doktorem Błotnym. Dentystka Bronsztajnowa razem z dwiema córeczkami została wysłana w transporcie do Bełżca. Doktor Sztrejcherową zastrzelono w jej własnym domu.

 

28 października

Dwukrotnie pojechałem do miasta i dwa razy obserwowałem, jak prowadzono na śmierć grupę Żydów.  Widziałem starą Żydówkę, która w ogóle nie była w stanie już iść. Gestapowiec strzelił do niej raz, ale ciągle żyła. Więc strzelił ponownie, a potem odszedł.

 

4 listopada

Żydzi w lesie żyją w osamotnieniu. Niektórzy bandyci zabierają im nawet ubrania zostawiając ich nago. Dziś gestapo dokonało egzekucji kilku Żydów. Jako ostatnich zastrzelono czterech młodych Żydów, którzy pomagali Niemcom w czasie likwidacji. Mam informacje od naocznego świadka, że Niemcy zmuszali Żydów, aby kładli się twarzami do dołu na ciałach i wtedy strzelali do nich z karabinów maszynowych. Niektórzy nie umarli od razu, ale próbowali wstawać i wołać o pomoc.

 

10 listopada

Oficjalnie wszyscy Żydzi zostali zlikwidowani w całym powiecie biłgorajskim. Tylko nieliczni wciąż ukrywają się w lesie. Czasami przychodzą do miasta po jedzenie, ale nocne patrole żandarmów polują na nich.

 

17 listopada

Przez ostatnie dwa lata gospodarstwo niemieckiego posterunku żandarmerii było prowadzone przez trzydziestoletnią kobietę – Oberwajs. Była przechrzczoną Żydówką. Gotowała dla żandarmów i wszyscy byli pewni, że ona ocaleje, nawet po całkowitej likwidacji Żydów. Wczoraj posłano ją, żeby kupiła coś w sklepie. Żandarm poszedł za nią i strzelił jej w głowę. Przynajmniej nie spodziewała się swojej śmierci.

 

18 listopada

Dzisiaj znowu dokonano egzekucji kilku Żydów. Powiedziano mi, że dwie młode  Żydówki z małymi dziećmi przyszły na posterunek żandarmerii i poprosiły, aby je zastrzelono. Przez wiele dni były w lesie; dzieci były półżywe z głodu. Zostali wszyscy zastrzeleni przez Niemców.

 

22 marca 1943

Przyjąłem w szpitalu chłopa z Gruszki Zaporskiej. Ukrywał w swojej stodole sześciu Żydów z Radecznicy, dając im nie tylko schronienie, ale również jedzenie przez kilka tygodni. Gdy Niemcy zaczęli przeszukiwać jego gospodarstwo, próbował uciec i został ranny. Umarł w parę godzin po przyjęciu do szpitala. Niemcy zarządzili, że ma być pochowany na cmentarzu jako bandyta, to znaczy bez trumny i w nieoznaczonym grobie. Następnego dnia żona tego człowieka, jego ośmioletni syn i trzyletnia córeczka zostali zabici razem z sześcioma Żydami.

 

                                        


 *******

Następnego dnia znaleźliśmy się w nieodległym Józefowie. Widząc świeże efekty porządkowania cmentarza, ponownie pomyśleliśmy z uznaniem o młodzieży z Jerozolimy.

Symbol ułożony z leszczynowych gałęzi, który zastaliśmy przy wejściu na położony na wzgórzu cmentarz, nie pozostawiał wątpliwości, kto był tu parę dni wcześniej.


sz6_1_1.jpg

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

Lombard Bytom Ruda Śląska Skup złota